Tue, 30 October 2007 Serdecznie witamy i zapraszamy na totalnie niespojny i szalony odcinek. Czyli dzis, z racji tego ze sie dawno z Ginger i Michalem nie widzielismy rozmowy w toku, czyli nagrywanie na zywca tego co nam sie w glowach ulozylo. Sprzet troche tez zawiodl, cos na poczatku nie tak jak powinno, Ucielo Gini pol powitalnego monologu, ale potem juz bylo ok. Nic straconego, w nastepnym, wtorkowym podcascie juz bedzie wszystko tak jak byc powinno. Zatem dzis obiadowe dywagacje, jak minely wakacje, co panie w polityce, i jak poprostu plynie zycie. To wszystko na zyczenie chlopakow z Brooooklina - czyli newsy z Dublina! Dzis duza dawka piegow - zapraszamy!!!Comments[18] |
Fri, 26 October 2007 Serdecznie witam i zapraszam na pierwszy portugalski, wakacyjny podcast. Z racji, ze w piatki nikt z polskich podcasterow nie nadaje, termin wolny, a podcasty mam wrazenie mile dla ucha wlasnie na weeknd, to wlasnie dzis zapraszam na pierwszy z trzech portugalskich odcinkow. Dzis zapraszam na plaze, bo przeciez co to za wakacje bez oceanu i piasku. Bedzie tez troszke o golfiarzach, o knajpkach i dobrych portugalskich winach. Wszyszko przesycone atlantyckom bryzom oraz cieplym pazdzirnikowym sloncem. Zaprasza serdecznie.Comments[9] |
Tue, 23 October 2007 No i czuje sie jak polityk, obiecalem, obiecalem... i nic z tego nie wyszlo. Przyczyna nie jest skaplikowana. Ot moj organizm postanowil zaprotestowac i wciaz chodzic wedlug portugalskich temperatur w sloncu, czyli 37-40 stopni Celcjusza. No i mamy problem. Grypka chyba. Moze to wina zminany klimatu, moze wina irlandzkiej pogody, jedno wiemy, ze dziesiejszy podcascik jest zastepczy, czyli by sluchacze wciaz pisali, ze nie wazne czy choroby, burze, i tajfuny, i inne przeciwnosci losu, co wtorek, od 2 lat... zawsze podcast sie ukazuje. Zatem by tradycji stalo sie zadosc, nagrany na kolanie w poniedzialkowy wieczor maly...hmmm...imieninowy podcascik. Nie wiem czy wyzdrowieje, wiec juz nieczego nie obiecuje, moze Gini przejmie po moim zejsciu schede i obowowiazki, ale narazie wiem, ze w piatek zapraszam na pierwszy portugalski podcast. Wciaz z 38 stopniami - chory kierownik.Comments[10] |
Thu, 18 October 2007 Diabelska rozgrywka, czyli nieniejszym zaczynamy swietowanie naszych 2 urodzin, czyli bedzie sie dzialo, bo i konkursik odwlekany, bo i duzo innych atkakcji (jesli czas pozwoli), Ginger bedzie rozdawac autografy, Kierownik bedzie sie puszyl i przyjmowal gratulacje i wyrazy szacunku. Ale nie zapomnijmy o tych co zanmi plyneli na fali przez te dwa lata, nieodzalowany Biedron, Zuzka, i wspanaly glos Arka Szczepana Szczepkowskiego. Bez nich, i bez kilku poniejszych (nieumniejszajac ich zaslog) osob, nie bylo by nas. No i Boski Luk, Witkowski oraz JAcek artymiak, ktory byli cichymi ojcami tego projektu.
Czy te dwa lata znienily cos w waszym zyciu? Czy te dwa lata cos dobrego przyniosly? Czy te dwa lata z podcastem sprawily, ze czesciej sie usmiechacie, sluchajac naszych odcinkow oraz naszego gadania?
Mam nadzieje, ze po mimo wzlotow i upadkow, bo zawsze tak jest, ze raz jest lepiej, raz jest gorzej, to trzymamy poziom i jestesmy juz napewno jednym z 4 filarow polskiego podcastingu. Niech nam ziemia lekka bedzie, jezyk gietki, a sluchacze cierpliwi i wytrwali w sluchaniu naszych cotygodniowych spotkan.
I na koniec podziekowania dla sluchaczy, bez ktorych to wszysko nie mialo by sensu... Bedziemy nadawac do ostatniogo sluchacza, bodz do samego konca swiata. A moz enawet dluzej, kto to wie...
Srednia krajowa jak widzicie diabelska, 666 sluchaczy srednio na odcinek, ale sa i podcasty, ktore przekroczyly magiczna bariere 2000 odsluchan. I tak trzymac! Dziekujemy jeszcze raz i prosimy o skromne zyczenia i rownie skromne prezenty ;-) Category: text edit -- posted at: 7:39 AM Comments[10] |
Mon, 15 October 2007 Wakacyjny podcascik, czyli kierownik wciaz na wakcjach, ale w hotelu maja iMaczki i da sie na nich nawet cos montowac. Ale wakacji juz koniec, czas wracac do ukofanej Gini, do sluchaczy i do...domu. Dzis mala forma, kilka minut...bo dotarly glosy, ze brak formy i sluchacze przewijaja....Echhh...Comments[11] |
Tue, 9 October 2007 Druga swieczka zaplonie tuz tuz, wiec dzis troszke powrot do przeszlosci, czyli pol roku temu spotkalismu sie z Gosia, Przemkiem...i kilkoma milymi osobami w Holandii na mily weekend. Plany i rozmowy wtedy byly ambitne, ale teraz po pol roku patrzac na to wszystko jeszcze raz, to jakze sie swiat zmienil, jakze sie zmienili ludzie przez te pol roku... Echhh... Zatem dzis godzinka we trojke, czyli poprostu nagrywanie naszych rozmow, dialogi na cztery, ups... na szesc nog. Do podcastu byla tez doalaczona wizja, ale Przemek niestety zawiodl, i material video juz chyba nigdy nie ujrzy swiatla dziennego. Ale to co zostalo, prosze posluchac. Godzinka naszego gadania... Zapraszamy!Comments[2247] |
Tue, 2 October 2007 Tak sie zastanawiam, czt mial bym tyle sily sam to wszystko prowadzic. Czy monologi moje mialy by racje bytu, gdybym prowadzil wszystko sam. Nie sadze. Dlatego tak wazny jest dialog, tak wazne, wg mnie, by podcast byl prowadzony conaj mniej we dwoje. Dlatego Gini, super babeczka ktora naprawde zaluguje na duze slowa uznani. Zatem dzis tak podcast, dialog. Rozmowy o wszystkim i o niczym, z ulica w tle. Dublin to nie duze miasto. Dublin to miasto kilku ulic, a zycie w sumie skupia sie w centrum. Temple bar, Hanry street oraz Grafton street na ktorej dzisiaj bedziemy Was goscic. Zapraszamy serdecznie i prosimy o wypelnianie ankiety...jeszcze tylko kilkanascie dni bedzie aktywna...Comments[21] |
Serdecznie witamy i zapraszamy na totalnie niespojny i szalony odcinek. Czyli dzis, z racji tego ze sie dawno z Ginger i Michalem nie widzielismy rozmowy w toku, czyli nagrywanie na zywca tego co nam sie w glowach ulozylo. Sprzet troche tez zawiodl, cos na poczatku nie tak jak powinno, Ucielo Gini pol powitalnego monologu, ale potem juz bylo ok. Nic straconego, w nastepnym, wtorkowym podcascie juz bedzie wszystko tak jak byc powinno. Zatem dzis obiadowe dywagacje, jak minely wakacje, co panie w polityce, i jak poprostu plynie zycie. To wszystko na zyczenie chlopakow z Brooooklina - czyli newsy z Dublina! Dzis duza dawka piegow - zapraszamy!!!
Serdecznie witam i zapraszam na pierwszy portugalski, wakacyjny podcast. Z racji, ze w piatki nikt z polskich podcasterow nie nadaje, termin wolny, a podcasty mam wrazenie mile dla ucha wlasnie na weeknd, to wlasnie dzis zapraszam na pierwszy z trzech portugalskich odcinkow. Dzis zapraszam na plaze, bo przeciez co to za wakacje bez oceanu i piasku. Bedzie tez troszke o golfiarzach, o knajpkach i dobrych portugalskich winach. Wszyszko przesycone atlantyckom bryzom oraz cieplym pazdzirnikowym sloncem. Zaprasza serdecznie.
No i czuje sie jak polityk, obiecalem, obiecalem... i nic z tego nie wyszlo. Przyczyna nie jest skaplikowana. Ot moj organizm postanowil zaprotestowac i wciaz chodzic wedlug portugalskich temperatur w sloncu, czyli 37-40 stopni Celcjusza. No i mamy problem. Grypka chyba. Moze to wina zminany klimatu, moze wina irlandzkiej pogody, jedno wiemy, ze dziesiejszy podcascik jest zastepczy, czyli by sluchacze wciaz pisali, ze nie wazne czy choroby, burze, i tajfuny, i inne przeciwnosci losu, co wtorek, od 2 lat... zawsze podcast sie ukazuje. Zatem by tradycji stalo sie zadosc, nagrany na kolanie w poniedzialkowy wieczor maly...hmmm...imieninowy podcascik. Nie wiem czy wyzdrowieje, wiec juz nieczego nie obiecuje, moze Gini przejmie po moim zejsciu schede i obowowiazki, ale narazie wiem, ze w piatek zapraszam na pierwszy portugalski podcast. Wciaz z 38 stopniami - chory kierownik.
Diabelska rozgrywka, czyli nieniejszym zaczynamy swietowanie naszych 2 urodzin, czyli bedzie sie dzialo, bo i konkursik odwlekany, bo i duzo innych atkakcji (jesli czas pozwoli), Ginger bedzie rozdawac autografy, Kierownik bedzie sie puszyl i przyjmowal gratulacje i wyrazy szacunku. Ale nie zapomnijmy o tych co zanmi plyneli na fali przez te dwa lata, nieodzalowany Biedron, Zuzka, i wspanaly glos Arka Szczepana Szczepkowskiego. Bez nich, i bez kilku poniejszych (nieumniejszajac ich zaslog) osob, nie bylo by nas. No i Boski Luk, Witkowski oraz JAcek artymiak, ktory byli cichymi ojcami tego projektu.
Czy te dwa lata znienily cos w waszym zyciu? Czy te dwa lata cos dobrego przyniosly? Czy te dwa lata z podcastem sprawily, ze czesciej sie usmiechacie, sluchajac naszych odcinkow oraz naszego gadania?
Mam nadzieje, ze po mimo wzlotow i upadkow, bo zawsze tak jest, ze raz jest lepiej, raz jest gorzej, to trzymamy poziom i jestesmy juz napewno jednym z 4 filarow polskiego podcastingu. Niech nam ziemia lekka bedzie, jezyk gietki, a sluchacze cierpliwi i wytrwali w sluchaniu naszych cotygodniowych spotkan.
I na koniec podziekowania dla sluchaczy, bez ktorych to wszysko nie mialo by sensu... Bedziemy nadawac do ostatniogo sluchacza, bodz do samego konca swiata. A moz enawet dluzej, kto to wie...
Srednia krajowa jak widzicie diabelska, 666 sluchaczy srednio na odcinek, ale sa i podcasty, ktore przekroczyly magiczna bariere 2000 odsluchan. I tak trzymac! Dziekujemy jeszcze raz i prosimy o skromne zyczenia i rownie skromne prezenty ;-)
Wakacyjny podcascik, czyli kierownik wciaz na wakcjach, ale w hotelu maja iMaczki i da sie na nich nawet cos montowac. Ale wakacji juz koniec, czas wracac do ukofanej Gini, do sluchaczy i do...domu. Dzis mala forma, kilka minut...bo dotarly glosy, ze brak formy i sluchacze przewijaja....Echhh...
Druga swieczka zaplonie tuz tuz, wiec dzis troszke powrot do przeszlosci, czyli pol roku temu spotkalismu sie z Gosia, Przemkiem...i kilkoma milymi osobami w Holandii na mily weekend. Plany i rozmowy wtedy byly ambitne, ale teraz po pol roku patrzac na to wszystko jeszcze raz, to jakze sie swiat zmienil, jakze sie zmienili ludzie przez te pol roku... Echhh... Zatem dzis godzinka we trojke, czyli poprostu nagrywanie naszych rozmow, dialogi na cztery, ups... na szesc nog. Do podcastu byla tez doalaczona wizja, ale Przemek niestety zawiodl, i material video juz chyba nigdy nie ujrzy swiatla dziennego. Ale to co zostalo, prosze posluchac. Godzinka naszego gadania... Zapraszamy!
Tak sie zastanawiam, czt mial bym tyle sily sam to wszystko prowadzic. Czy monologi moje mialy by racje bytu, gdybym prowadzil wszystko sam. Nie sadze. Dlatego tak wazny jest dialog, tak wazne, wg mnie, by podcast byl prowadzony conaj mniej we dwoje. Dlatego Gini, super babeczka ktora naprawde zaluguje na duze slowa uznani. Zatem dzis tak podcast, dialog. Rozmowy o wszystkim i o niczym, z ulica w tle. Dublin to nie duze miasto. Dublin to miasto kilku ulic, a zycie w sumie skupia sie w centrum. Temple bar, Hanry street oraz Grafton street na ktorej dzisiaj bedziemy Was goscic. Zapraszamy serdecznie i prosimy o wypelnianie ankiety...jeszcze tylko kilkanascie dni bedzie aktywna...